Menu

Perspektywa życia - O wszystkim i o niczym

Blog o życiu, własnych spostrzeżeniach, obserwacjach. O doświadczeniach w byciu młodą mamą.

Starszyzna radzi.

joanna.jankes

depositphotos_102783186stockphotothreegenerationsoffamilywalking2W dzisiejszym wpisie zamierzam omówić temat, który moim zdaniem również budzi niemałe kontrowersje. Czasami gdy słucham innych na ten temat to mnie krew zalewa, ale jak już wspominałam w ostatnim wpisie o imprezach dla dzieci, jest to tylko moje zdanie i każdy z was może mieć inne, a mnie nic do tego. Mianowicie chodzi o wtrącanie, bądź radzenie młodym(I nie tylko) matkom, co mają robić ze swoimi dziećmi, jak wychowywać, jak ubierać itd. I o ile mogę zrozumieć, że  matka doradza swojej córce, która urodziła właśnie pierwsze dziecko, tak nie zrozumiem kobiet starszych, zupełnie obcych, które radzą na ten temat, ale co gorsza w dodatku krytykują zachowanie bądź ubiór dziecka. Musimy również wziąć pod uwagę, że rady niektórych kobiet są już przestarzałe i nijak się mają do dzisiejszych czasów. Na swoim przykładzie wiem, że niektóre z rad, które dawała(I daje) mi moja mama można włożyć do lamusa. Naprawdę, niektóre rady trzeba umieć odrzucać, żeby nie mieć jednej wielkiej karuzeli w głowie. 

Wracając do tematu obcych wszystkowiedzących starszych babek- to naprawdę denerwuje, gdy taka osobniczka zaczyna swój wywód na temat mojego dziecka. Właśnie wczoraj miałam taką sytuację w biedronkowej kasie. Pani kasjerka otwarcie stwierdziła, że jestem nieodpowiedzialną matką, ponieważ nie przykryłam synka kocykiem kiedy spał w wózku. Skąd moje zbulwrsowanie? A no właśnie stąd,  że na dworze było 25 stopni i praktycznie zero wiatru, poza tym wózek mam tak osłonięty, że wiem że małemu jest ciepło. Wiele z was, mlodych mam, bądź też bardziej doświadczonych jest zapewne zdania że trzeba dziecko przykrywać, ale odbiegam od tematu. 

Szanuję ludzi, i staram się być miła dla większości, ale wczorajsza sytuacja po prostu wytrąciła nie z równowagi. Tak naprawdę, co to kogo obchodzi jak ubieram swojego synka, czy też go  przykrywam czy nie. Każda matka zna swoje dziecko i wie jak powinna o nie dbać, A innym nic do tego. Najgorzej, że takie kobietki krytykując innych mają satysfakcję, że zasiały ziarno niepewności. I potem taka matka sama już nie wie czy faktycznie źle dba o swojego maluszka czy może powinna się tym w ogóle nie przejmować. 

I tu moja rada, nie przejmujcie się tym co mówią inni, my mamy doskonale wiemy jak dbać o dziecko. A jeśli macie wątpliwości to zapytajcie się doświadczonej  koleżanki, położnej czy pediatry na dany temat. Uwierzcie mi, to nie boli, a rozwieje wasze wątpliwości. 

Jak wy radzicie sobie z krytyką i niepotrzebnymi radami innych ? Macie na to sprawdzony sposób?  

© Perspektywa życia - O wszystkim i o niczym
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci